Zakwas z buraków. Składnik idealnego barszczu, ale również przepyszny, zdrowy napój wspomagający naszą krew jak i stan jelit. Mimo że przepis na niego jest bardzo prosty, jego przygotowanie często prowadzi do frustracji. No bo dlaczego znowu spleśniał?! Z chęcią podzielę się z Wami moim doświadczeniem, bo ten problem również dotyczył mnie, jednak od kilku ładnych lat, zakwas wychodzi mi już za każdym razem.
Buraki pokrojone i zalane zalewą. Już po dwóch dniach zaczynają być widoczne pierwsze oznaki fermentacji. Pojawia się piana na wierzchu, a wraz z nią pytanie, czy tym razem się uda, czy może piana zamieni się w plamki pleśni… I trach! Czwartego dnia już jest pewne, że ten biały nalot na powierzchni to już nie piana, a pleśń. Znacie to?
Ja tak :). Wcale się tego nie wstydzę i jestem dumna, że jednak się nie poddałam. Zakwas to przecież bogactwo witamin i pożywka dla naszych bakterii jelitowych, które wręcz łakną kiszonych produktów! I tak właśnie ja traktuję ten cudowny napój. Jako bomba zdrowia podana w szklaneczce.
Tylko co zrobić, aby proces fermentacji zakończył się sukcesem?

Oto punkty, których przestrzeganie poprowadzi Was do zakwasowego sukcesu 🙂 :
1. Buraki
Szorujemy dokładnie skórkę, aby usunąć resztki ziemi. Kupuję najczęściej buraki od gospodarza, które są pokryte dość dużą ilością ziemi. Wtedy dla pewności, opłukuję jeszcze krótko pod wodą już obranego buraka. Buraki zawsze obieram. Gdybym jednak miała dostęp do takich ze swojego ogródka, pokusiłabym się o nieobieranie ich. Buraki nie muszą być super twarde, czasem używam lekko zwiędniętych, jeśli nie zdążę na czas się za nie zabrać. Ważne jednak jest, aby nie było na nich ani śladu pleśni czy gnicia!
2. Słoik
Wyparzony wrzącą wodą. Używam 5l słoja. Zalewam go do wysokości 3/4 wrzącą wodą, przelewając przy tym pokrywkę, ścianki wewnętrzne słoja wraz z jego szyjką. Zostawiam go tak na kilka minut. Następnie wylewam wodę, a słój ustawiam do góry nogami na czystej ściereczce kuchenne do ostygnięcia i ocieknięcia. Po jakimś czasie odwracam słoik i pozostawiam go tak do wyschnięcia.
3. Solanka
Czyli zalewa solna. Używamy soli naturalnej, niejodowanej. Naturalnej, czyli bez dodatku substancji antyzbrylających. Tak, nawet w wypadku soli trzeba czytać jej skład! Może to być sól kamienna, kłodawska, morska. Ja używam najczęściej soli morskiej niejodowanej. Jej ilość to klasyk proporcji, czyli 1 płaska łyżka stołowa na 1 litr wody. A co do samej wody, to są rożne szkoły. Nie raz czytałam o używaniu zimnej wody z kranu. Ten pomysł jednak nie bardzo do mnie przemawia. Ja zagotowuję odmierzoną ilość wody, dodaję do niej sól i zostawiam do całkowitego ostygnięcia.
4. Fermentacja? Zamknij słoik!
Buraki wylądowały w wyparzonym słoiku. Ta część była od zawsze niezmienna. Zawsze też przykrywałam wlew słoika kładąc kawałek gazy i mocując go gumką. I efekty były jak ruletka, nie do przewidzenia. Aż znalazłam informację, że fermentacja przebiega w środowisku beztlenowym i to, że to dopływ tlenu jest winny powstawaniu pleśni. Zamknęłam więc słoik. Okazało się to zmianą przełomową! Od tamtej pory nie spleśniał mi żaden zakwas!
5. Trochę uczucia
Końcowym etapem jest okazanie naszemu zakwasowi trochę uczucia ;), bo zakwas nie lubi być zapomniany. Wręcz przeciwnie, lubi być dopieszczony i zadbany. Oznacza to, że każdego dnia najpierw ściągam pojawiającą się białą pianę, a następnie mieszam dokładnie cały zakwas. Do ściągnięcia używam zwykłej łyżki, gdyż jest dużo precyzyjniejsza, ale już do przemieszania – długiej łyżki drewnianej. To łyżka, która jest zarezerwowana tylko do tej czynności. Obie łyżki przelewam każdorazowo przed użyciem wrzątkiem, odstawiam ułożone na miseczce do wyschnięcia i dopiero wtedy ich używam. Odważyłam się po długim czasie mieszać zakwas dopiero po dwóch dniach, kiedy zauważam, że zaczyna się już pojawiać piana na wierzchu. Jednak początkującym polecam doglądać swój zakwas codziennie.
6.Zakwas z buraków
W taki sposób przygotowany zakwas jest gotowy po siedmiu dniach. Wtedy przecedzam go przez sito, przelewam do mniejszych słoików i wstawiam do lodówki, gdzie można go przechowywać do 3 tygodni. U mnie nigdy tak długo nie postoi ;). Gdybyście jednak z góry wiedzieli, że szybko go nie zużyjecie, polecam wcześniej wyparzyć i wysuszyć słoiki, do których będziecie go przelewać.
Trochę się rozpisałam, więc może się wydawać, że zakwas z buraków to skomplikowany proces. Jednak w rzeczywistości wszystkie te czynności zajmują chwilę. I jeśli zadbacie o te kilka kwestii, gwarantuję, że każde podejście do zakwasu będzie zakończone sukcesem!

